Uroczystość wręczenia dyplomów absolwentkom I edycji studiów na Akademii Przywództwa Kobiet LiderShe

5 OSOBISTYCH LEKCJI Z AKADEMII PRZYWÓDZTWA KOBIET LIDERSHE

Na pytanie o to, co wniosły studia na Akademii Przywództwa Kobiet LiderShe do życia uczestniczek, przychodzą mi do głowy piękne metafory – motyla wykluwającego się z poczwarki, budzącego się tygrysa czy ptaka uwalniającego się z klatki. Ale prawda jest taka, że nie da się tego sprowadzić do jednego mianownika, bo jesteśmy już dość zaawansowane w swoim życiu zawodowym i sytuacja każdej z nas znacząco się różni.

Największą wspólną wartością dla wszystkich uczestniczek jest to, że naprawdę brałyśmy do serca to, z czym się tutaj mierzyłyśmy. I nie była to tylko wiedza z zakresu zarządzania i biznesu, ale były to osobiste wyzwania stawiane tutaj przed nami i pytania często o najważniejsze sprawy, które nas totalnie rozsypywały. To wszystko miało miejsce po to, abyśmy na kolejny zjazd przyjechały zbudowane na nowo.

Dlatego przedstawię krótko 5 moich osobistych najważniejszych lekcji, które wyniosłam z tych studiów.

1. Cuda się zdarzają i warto podejmować próby, jeżeli nam na czymś zależy.
Mnie zależy na rozwijaniu się, wysłałam mnóstwo aplikacji w wiele różnych miejsc, brałam udział w konkursach, naborach, szukałam możliwości dofinansowania. Większość z nich została odrzucona. Aż w końcu napisałam esej, który otworzył mi drogę na te studia – był tak szczery głównie ze złości, na to, że ktoś mi podcina skrzydła. Że tak dramatycznie chcę się rozwijać, a nie mam możliwości. Ale cuda się zdarzają – mój esej został wybrany, a ja skakałam z radości, że mam taką szansę.

2. Warto odważyć się pokazać, kim się jest naprawdę – czyli warto być autentycznym.
Jedna z koleżanek wylała mi kiedyś kubeł zimnej wody na głowę na jednym ze zjazdów, zadając pytanie – dlaczego sama się przed sobą tłumaczysz? Niemal przepraszasz za to, że jesteś ambitna i chcesz robić karierę. I miała rację, tak było – był strach, brak pewności siebie, niedowierzanie sobie samej i umniejszanie swoim dokonaniom. Wszystkie grzechy kobiet, o których rozmawiałyśmy na tych studiach. Ale wszystkie zajęcia po kolei, otwierały mnie i umożliwiły mi zobaczenie, że mam naprawdę wiele – wiele już doświadczyłam, mam wiele do powiedzenia, wiele do zrobienia.

3. My same jesteśmy dla siebie jedynym punktem odniesienia.
Nauczyłam się od wszystkich naszych wykładowczyń, że nie musimy przejmować się oceną innych. Że możemy podążać swoją drogą, nawet jeśli nie jesteśmy pewne, dokąd ona prowadzi. Jeśli będziemy uważały za stosowne, to wyjaśnimy komuś nasze działania, ale nie mamy takiego obowiązku. Dla mnie, dla nas – istotne powinno być tylko to, co my faktycznie chcemy przekazać, co chcemy osiągnąć, jak my chcemy się z tym czuć. Odkąd zaczęłam w tym roku chodzić na rozmowy rekrutacyjne – zeszłam z poziomu idealnego obiektywizmu, do którego zawsze, nie wiadomo po co, dążyłam. Nie ma w ogóle czegoś takiego. Nikomu nie są potrzebne moje próby rzetelnej oceny moich doświadczeń i ile co kosztowało wysiłku. Za to dyrekcja czy HR partner danej firmy chce poznać MNIE. Zobaczyć prawdziwego człowieka, emocje, serce do pracy. Weszłam zatem na poziom wyżej, otwarcie mówię o swoich osiągnięciach, mocnych stronach, żartuję podczas rozmów, gestykuluję. Nie miałoby to wszystko miejsca, gdyby nie te studia i setki przemyśleń, które zainicjowały. To my jesteśmy same dla siebie punktem odniesienia.

4. If you are tired, learn to rest, not to quit.
Dr Ania Kieszkowska-Grudny wiele nauczyła nas w zakresie funkcjonowania naszego organizmu, radzenia sobie ze zmęczeniem, stresem, zarządzania swoją energią. Musimy być dla siebie dobre, wyrozumiałe, musimy być swoimi własnymi przyjaciółkami i wspierać siebie same. W pewnych momentach zawsze zostajemy same ze swoimi emocjami, problemami, wyzwaniami. Musimy być świadome siebie, swoich reakcji i wspierać siebie, po to, żeby dalej realizować swoje cele, a nie rezygnować.

5. Nie jest ważne, na co zasługujesz, you get what you get.
Nie ważne, jak jesteśmy mądre, utalentowane, zdolne, świata nie obchodzi to, co na zasługujemy i jakie są nasze oczekiwania. Taka jest niestety prawda. Jeśli mamy szczęście, trafimy na szefową, jak nasz wykładowczynie, która może będzie chciała wydobyć talenty czy docenić starania. Ale nie jest to standard. Generalnie, jeśli my nie zatroszczymy się o miejsce w życiu, w którym jesteśmy, nikt inny za nas tego nie zrobi. Dostajemy to, co dostajemy. Trzeba się ruszyć z miejsca i postarać. Trzeba działać, żeby coś osiągnąć. Nawet, jeśli nie jesteśmy pewne, w którą stronę podążać, trzeba działać. Działanie jest zawsze lepsze niż bezruch. No i szukanie swojej drogi – to też czynność.

 

rozdanie dyplomów I edycji studiów LiderShe

Podsumowując, co zmieniło się w moim życiu, po roku studiów w Akademii Przywództwa Kobiet?
Tak naprawdę zmieniło się wszystko. To nasze wartości i przekonania nas definiują i określają kim naprawdę jesteśmy. A  największą wartością dodaną tych studiów jest właśnie to, że weryfikują i zmieniają nasze przekonania, kształtują nas, nie tylko wtłaczają wiedzę do głów.

Największe podziękowania należą się Ani Kieszkowskiej-Grudny, wypuszcza w świat studentki, które pewne i świadome siebie będą potrafiły odnaleźć swoje miejsce i zawalczyć o siebie, jeśli będzie taka potrzeba. potrafiły odnaleźć swoje miejsce i zawalczyć o siebie, jeśli będzie taka potrzeba.


Wystąpienie_Pani Katarzyna Wocheń

 

 

 

Autorka:
Katarzyna Wocheń, laureatka pierwszego stypendium w Stowarzyszeniu LiderShe.  Obecnie pracuje w samorządzie, jako zastępca dyrektora w centrum usług wspólnych, gdzie zajmuje się wszystkimi jednostkami oświatowymi z Gminy Ożarów Mazowiecki.